Wielka wymiana ubrań, czyli „Swap Party w piwnicy”

Wielka wymiana ubrań, czyli „Swap Party w piwnicy”

Często miewam refleksję, że wiele życiowych rozterek mogłoby zostać rozwiązanych przez solidną porcję przedsiębiorczości. Oczywiście jest ona niezbędna dla wszelkich spraw finansowych… A co z codziennością? Mam wrażenie, że dzięki przedsiębiorczości z dużo większym rozsądkiem dbamy o relacje z ludźmi, lepiej gospodarujemy swój wolny czas i skuteczniej dysponujemy przestrzenią, w której żyjemy.
Dziś opowiem Wam o tym, jak w sposób przedsiębiorczy możemy zarządzać zawartością naszej szafy. Zrobi to ze mną Martyna „Mycha” Konarska, pomysłodawczyni eventu „Swap party w piwnicy”, prywatnie moja wieloletnia przyjaciółka.

Hajdi: Mycha! Już 17 marca impreza, która żyła w Twojej głowie od ponad roku stanie się faktem. Możliwość wzięcia udziału w jej realizacji jest dla mnie szalenie ekscytująca. Opowiedz proszę, czym jest Swap Party – na Śląsku tego typu eventy to prawie zupełna nowość.

Mycha: Taaak! To cudowne, że w końcu wcielam swój projekt w życie. W różnych województwach pojawiają się od czasu do czasu takie spotkania, ale w większości przypadków ciężko o ich powtarzalność. Ja mam nadzieję, że to z 17 marca będzie zalążkiem dla kolejnych takich wydarzeń. No dobrze, ale czym jest Swap Party? To fajne „babskie” spotkanie, podczas którego można napić się kawy, zjeść dobre ciacho, a przy okazji znaleźć dla siebie jakiś ciuszek. Tak na poważnie, to jedna wielka wymiana ubrań – Spotkanie dla kobiet, które mają ich za dużo w szafie i nie za bardzo wiedzą co z tym zrobić. Jedyne, co muszą, to wybrać kilka takich „perełek” (mogą to być równie dobrze torebki, biżuteria czy nowe kosmetyki) i przynieść je ze sobą w dniu wydarzenia, na ustaloną godzinę. Na miejscu będą już przygotowane wieszaki, na których każda Pani będzie mogła wyeksponować to, co przyniosła. A potem nie pozostanie nic innego, jak wybierać, mierzyć, oglądać i szukać „tego czegoś” dla siebie.

Hajdi: Brzmi bardzo ciekawie.
Podejrzewam, że pomysł na organizację Swap Party zrodził się w Twojej głowie ze sposobu, w jaki radzisz sobie z niepotrzebnymi już ubraniami. Ja – wstyd przyznać – przeważnie gromadzę je pod łóżkiem… Zdradź, jaki jest Twój patent i czy faktycznie przyczynił się on do organizacji marcowego eventu.

Mycha: Tak naprawdę na ubrania i to co mogę z nimi zrobić, gdy już mi się znudzą, zwróciłam uwagę, jak urodziła się moja córka. Tępo w jakim rosła powodowało, że niektóre ubranka założyłam jej raz, a inne wcale, bo zanim o nich pomyślałam, już robiły się małe. Wtedy nie było takich sklepów, jak teraz, w których za kilka złotych możemy kupić naprawdę fajne rzeczy dla dzieci, ale i dla dorosłych. Funkcjonowała wymiana między koleżankami lub ktoś w rodzinie miał kogoś, kto ma dziecko i mógł się wymienić, czy podzielić swoim zbiorem ubranek. Pomyślałam, że skoro internet udostępnia nam platformę, za pomocą której można sprzedawać różne rzeczy, to czemu nie wstawić tam ubrań? I tak się zaczęło. Wszystko, co było nowe lub w stanie idealnym lądowało w ogłoszeniu w internecie. Na początku szło tak sobie – jedna, dwie rzeczy na miesiąc – ale z czasem moja ‚internetowa przygoda ubraniowa” nabrała tempa. W pewnym momencie w moim życiu wydarzyło się coś, co bardzo mną wstrząsnęło, a mianowicie rozwód. Dla każdej kobiety jest to ciężki czas, również znacznie wpływa na finanse. I to właśnie wtedy postanowiłam zajrzeć również do mojej szafy i znaleźć w niej rzeczy, które mogę sprzedać. Okazało się, że o wielu ubraniach nawet nie pamiętałam, a innych nie założyłam wcale, choć przecież kupiłam je z zamiarem noszenia. Idąc tym tropem zaczęłam szukać czegoś dla siebie. Sprzedawanie zrodziło się jednocześnie w poszukiwanie. W międzyczasie pojawiła się w internecie platforma, która w swojej ofercie miała również opcję wymiany. Ja znalazłam coś w „szafie” innej dziewczyny proponując jej zajrzenie do moich ogłoszeń i znalezienie czegoś dla siebie. I tak małymi krokami, w ciągu kilku już lat dojrzało we mnie poczucie, że chciałabym pokazać innym kobietom, że mówienie „nie ma kasy na bluzkę”, „nie mam za co kupić sobie spodni” musi przejść do lamusa. Otwórz swoją szafę, sprzedaj kilka rzeczy, a wymarzone kozaki nagle przestaną być problemem! I tak powstała myśl o SWAP PARTY i jego realizacji. Kiełkowała we mnie przez ostatni rok, aż w końcu postanowiłam, że nie ma na co czekać, trzeba działać!

Hajdi: Chyba każda z nas powinna brać przykład z Twojego podejścia.
Masz ośmioletnią córkę, jesteś aktywna zawodowo, regularnie ćwiczysz… Pytam w imieniu wszystkich zaskoczonych Mam – jak Ty znajdujesz na to wszystko czas?

Mycha: Hmm… Sama nie wiem. Przede wszystkim nie potrafię żyć bez kalendarza. Zapisuję w nim wszystko, każdy najmniejszy szczegół. Staram się nie odkładać niczego „na później”, wolę to zrobić od razu. Dzięki temu potrafię wygospodarować czas dla córki lub po prostu, żeby pójść na siłownię. No i najważniejsze! W moim słowniku nie istnieje wyrażenie „nie da się”! Dziewczyny, z każdej sytuacji jest wyjście i ZAWSZE trzeba szukać pozytywnych stron nawet w najgorszej sytuacji. Przykład? Mój rozwód nie spowodował, że zamknęłam się w domu i odcięłam od świata płacząc do poduszki. Wręcz przeciwnie! Zaczęłam kombinować, jak tą złą sytuację przerodzić w coś dobrego. Zaczęło się od prostej sprzedaży ubrań, a teraz organizuję dla WAS wydarzenie.

Hajdi: Czyli to prawda – jak się naprawdę chce, to wszystko jest możliwe.
Na koniec proszę Cię o kilka podpowiedzi – jak powinny się przygotować uczestniczki „Swap Party w piwnicy”? Obowiązkowo muszą zabrać ze sobą dobry humor. Co jeszcze?

Mycha: Przede wszystkim ubrania! I wszystko co zalega w szafie, a może się przydać komuś innemu.Torebki, książki, kosmetyki (nowe), biżuterię (bez kolczyków), akcesoria typu paski do spodni. Nie przynosimy ze sobą bielizny czy butów. Każda rzecz, zanim trafi do „strefy wymiany” będzie przeze mnie sprawdzona. Dziewczyny pamiętajcie, że rzeczy mają być nowe lub w stanie idealnym. Każda z Was, zanim coś przyniesie, niech pomyśli „Czy ja sama wzięłabym dla siebie tę bluzkę czy tę torebkę?” Jeśli nie, bo uważacie, że jest znoszona albo uszkodzona, to nie zabierajcie jej ze sobą.

Marzec jest zdecydowanie babskim miesiącem. Dotychczas było tak ze względu na dzień kobiet, a w tym roku w kalendarzu pojawiła się kolejna ważna pozycja, czyli „Swap Party w piwnicy”. Drogie panie – zaznaczcie w kalendarzu 17 dzień marca swoim ulubionym kolorem, przejrzyjcie swoje ubrania i uwolnijcie swoje szafy.

Spotkajcie się z nami o godzinie 17.00 w restauracji „Beka w Piwnicy” w Katowicach-Szopienicach, by w świetnej atmosferze upolować ciuch swojego życia.

Aby dowiedzieć się więcej wejdźcie na profil mamazpomyslem.pl na Facebook.

Zapraszam też do zapoznania się z regulaminem imprezy (do pobrania w wersji przeglądarkowej): Regulamin SWAP PARTY

Gotowe? No to do zobaczenia!
Wasza HajdiBiernacka

Brak komentarzy

Dodaj Komentarz